Ulotne chwile…

Sesja ślubna Ani i Kuby była dla mnie doskonałą okazją do nadrobienia zaległości związanych z moją niemocą akurat w dniu ich ślubu… Życie czasami nas zaskakuje, ale co się odwlecze 😉 Piątkowy wypad za miasto upłynął nam w mega pozytywnej i wesołej atmosferze. Pogoda nas wręcz rozpieszczała zważywszy, że październik już na karku, a dobre nastroje towarzyszyły od samego początki aż do końca naszego pstrykania. Mega dawka pozytywnej energii, którą Młoda Para wręcz rozdawała na lewo i prawo udzieliła się również i mi 😀 A co nam wyszło z tego wesołego pozowania przekonajcie się sami. Zapraszam do galerii:

Prev Ania & Kuba
Next PociągLove story...

Comments are closed.