Sylwia & Patryk

Sylwia i Patryk to sympatyczni młodzieńcy, na widok których aż łezka w oku się kręci na wspomnienie, że kiedyś też byłem taki młody  (i może chociaż w połowie tak piękny :P). No ale cóż, ząb czasu odcisnął już na mnie swoje znamię i pozostaje jedynie się z tym pogodzić… ale nie o mnie ta historia !!! Ostatnia sobota należała bowiem właśnie do nich. Piękni, młodzi, przebojowi. Jako, że poznaliśmy się już rok wcześniej na ślubie siostry Patryka, od samego początku nie było problemu z rozluźnieniem atmosfery 😀 Luzik i śmiechawa od samego rana towarzyszył wszystkim wokoło. Kilka szybkich klateczek u Sylwi, oko już pięknie podkreślone dzięki Niesamowicie utalentowanej Agusi, która jak się okazuje ma wiele talentów i jednym z nich kusi mnie na okrągło ( ale ja się boję tatuaży 😛 ) Aparaty w plecak i do Patryka przepisowy lot 50km/h w zabudowanym oczywiście 😀 Mucha, spinki, marynarka… mucha też nie siada 😀 Wszystko leciało jak po szynach, Patryk już zapakowany w samochód tak więc pędzę przodem do Sylwi aby być na czas…. no i popędziłem 😛 Ujechałem całe 4 metry i…… krawężnik, opona, syyyyyyyy…… 500+ uleciało w kilka sekund 😛 Dobrze że rodzina już znajoma i znalazła się dobra duszyczka, która pomogła w potrzebie i zabrała mnie na stopa 😛 Na szczęście później nie było już takich przygód i reszta dnia upłynęła pod znakiem nie niszczenia czegokolwiek ( nie licząc lampy błyskowej skaczącej po parkiecie tuż przed pierwszym tańcem 😛 – ale działa więc to się nie liczy ) Ehhhhh to był zakręcony dzień. Było wszystko, wzruszenie, śmiechy, dobra zabawa, pyszna uczta dla oka i brzucha. Pewnie dlatego tak szybko ten dzień minął i pozostały tylko wspomnienia i fotki. Jeżeli ktoś ciekaw, zapraszam do oglądania 🙂 

Prev Maja & Tomek
Next WaterLoveStory...

Comments are closed.