Pod Tatrami…

Do sesji Kingi i Krzyśka mieliśmy kilka podejść, ale ostatnimi czasu w zasadzie robi się to standardem. Pogoda w tym sezonie jest wyjątkowo kapryśna i czasami zgranie wolnej chwili z dobrymi warunkami do zdjęć graniczy wręcz z cudem. Na taki cud liczyliśmy również będąc w drodze na sesję pod samymi Tatrami. Prognozy wcale nie były takie łaskawe więc nasze szanse obstawiałem mniej więcej 50/50. Na szczęście tym razem mielimy farta i ostatecznie warunki okazały się idealne do wspólnej zabawy z aparatem. Nie było ani za ciepło, ani za zimno. Nie wiało, nie lało i generalnie było tak w sam raz. No może tylko góry mogły by być mniej nieśmiałe i troszkę ochoczej wyjrzeć na nas zza chmur…. no ale w ostateczności chyba było całkiem fajnie 🙂 Sam nie zmienił bym nic, ale oceńcie to sami… Zapraszam do oglądania:

Prev Love desert

Comments are closed.