Morze Golinlove

Nadszedł wielki dzień, na który przymierzałem się już kilka razy 😀 Ślubne pstrykanie z Goshą i Golinem i nasz planowany wyjazd na morze !!! Już doczekać się nie mogłem normalnie 😀 Tym razem wszystko zagrało nam jak w zegarku i już od 5:00 byliśmy zwarci i gotowi do „ciężkiego” wygłupiania się i kupy śmiechu. Genialny poranek, mega pozytywna dawka energii i to niesamowite i jedyne w swoim rodzaju „Morze Golinlove” które nie wiedzieć czemu leży sobie gdzieś niedaleko naszych Tatr  😀 No cóż…. nie zawsze można mieć wszystko, nie zawsze plany udaje się zrealizować, ale czy jest czego żałować? Oceńcie sami, zapraszam do galerii:

Prev Alicja & Krzysztof
Next Leśne szepty

Comments are closed.